Dzień 7 Dzień 8 Dzień 9 Dzień 11 Dzień 14 Dzień 17 Dzień 18 Dzień 20 Dzień 23 Dzień 25 Dzień 26 Dzień 29 Dzień 32 Dzień 33 Dzień 39 Dzień 40 Dzień 45 Dzień 49 Dzień 50 Dzień 53 Martusia |
Do domu przyjechałyśmy w niedzielę 29 maja. Była piękna, letnia pogoda - świeciło słońce na tle niebieskiego nieba, a temperatura sięgała 30 stopni. To była Martusi pierwsza podróż samochodem - zniosła ją dzielnie (zuch dziewczyna - po Mamusi:-)), mimo mocno grzejącego słońca i wysokiej temperatury.
W domu czekał na nas śliczny pokoik z pięknie ustawionym i ubranym łóżeczkiem oraz wesoło odbijającymi się kolorowymi balonikami. Wszystko to przygotował oczywiście Tatuś, na którego głowę w ciągu tych ostatnich kilku dni spadło tysiące spraw! Były uśmiechy, całuski, przytulanki i kwiatuszki, których później dostałyśmy jeszcze mnóstwo. Było tak cudownie, spokojnie i bezpiecznie, że po godzinie nasza trójka pogrążyła się w długim, niezwykle odprężającym śnie. I tak zostały zainicjowane pierwsze dni Martusi w domku. Pierwszych 14 spędziła - chwila po chwili - z nami dwojgiem. Potem Tatuś wrócił do pracy i zaczęło jej brakować drugiego najbardziej ulubionego głosu i zapachu, a mnie - ogromnej radości, jaką dawało ciągłe spędzanie czasu we troje. Dni stawały się coraz bardziej urozmaicone i aktywne - oprócz dziadków, zaczęli nas odwiedzać znajomi; wkrótce przyjechała z pierwszą wizytą ciocia Zosia. Zaczęliśmy też spacerować - Martusia poznała swój pierwszy pojazd - 3Rider Mutsy i musimy przyznać - czuje się w nim bardzo dobrze :-). Pierwsze spacery były krótkie i ostrożne - odkrywaliśmy w ich trakcie uroki naszej dzielnicy, ale już wkrótce wybraliśmy się na dalsze wycieczki - byliśmy w Świerklańcu , Cieszowej, bytomskim parku. I tak spacerujemy do dziś (jest 17 lipca, a my jesteśmy na naszej sentymentalnej łące w Mikolesce - siedzimy na krzesełkach - Radek struga patyki, ja piszę ten tekst, a Martusia cichutko oddycha, leżąc w wózku obok nas...). Oto pierwsze 53 dni z życia Martusi. |