i uśmiechy 2008.07.06 2008.05.27 2007.06.09 2007.03.18 2007.01.07 2006.07.09 2006.06.15 2006.03.19 2006.03.02 2006.02.23 2006.02.20 2006.01.22 2006.01.08 2006.01.08 2005.12.11 2005.12.04 2005.12.03 2005.12.03 2005.11.20 2005.11.05 2005.10.23 2005.10.02 2005.09.25 2005.08.08 2005.08.06 2005.08.01 2005.07.31 2005.07.22 Martusia |
Martusia od dnia narodzin ma "przypięte" do swojej buzi fantastyczne minki. Jedną z pierwszych, którą zauważyliśmy już w pierwszej dobie jej życia, kiedy leżała jeszcze w inkubatorku, był uśmiech. Uśmiechała się od samego początku, od pierwszych chwil swego życia. Podobało jej się - wreszcie zobaczyła jak wyglądają Mamusia i Tatuś, poczuła ich zapachy, usłyszała głosy... Wreszcie ktoś ją mocno przytulił i obdarzył tysiącem pocałunków; zaśpiewał kołysankę do uszka, a nie tylko przez brzuszek.
Od drugiej doby, kiedy cały czas była w ramionach Mamy, była wprost wniebowzięta - smacznie spałyśmy sobie w moim łóżeczku, opowiadałam jej o nas, o naszym domku. A ile radości dawały jej codzienne, długie wizyty Tatusia - wędrowała wtedy w jego ramiona i słuchała jego opowieści. Minki, jakie wtedy robiła, były jedyne w swoim rodzaju - wyrażały zainteresowanie, tak jakby chciała powiedzieć: "Mamusiu, Tatusiu - chcę wiedzieć jeszcze więcej, jakie to wszystko ciekawe". Tak więc Martusia jest Stokrotką uśmiechniętą, jest też Stokrotką ciekawą i zainteresowaną. Jaka jest jeszcze? Czasami jest też zmęczona, głodna, znudzona przebywaniem w jednym miejscu; czasami boli ją brzuszek i wtedy płacze. To są najtrudniejsze z jej minek... szczególnie dla nas - dwoimy się i troimy żeby jej pomóc. Jednak musimy się pochwalić, że jesteśmy coraz lepsi w odróżnianiu płaczów naszej córeczki - tutaj ukłon w stronę Tracy Hogg i napisanej przez nią książki "Język niemowląt" (gorąco polecamy wszystkim obecnym i przyszłym mamusiom i tatusiom maluszków). Ale jeśli coś fajnego może być w tych płaczących grymasach naszego szkrabka, to na pewno tzw. "podkówka" - słodka minka zmęczonego płaczem dzidziusia. Martusia jest też malutkim śpioszkiem - ślicznie ziewa, mrużąc wtedy swoje duże, niebieskie oczka i pocierając po buzi rączkami. A gdy już zaśnie, usteczka często układają się jej jakby do uśmiechu - na pewno śni wtedy pięknie. Martusia również...(dużo by pisać) - każdego dnia poznajemy buzie, minki i uśmiechy naszej córeczki. Za dwa dni kończy dwa miesiące więc to dopiero początek tej wielkiej przygody. Nie możemy się już doczekać kolejnych rozdziałów tej fascynującej książki o naszym wspólnym życiu - przecież wszystko to, co najpiękniejsze jeszcze przed nią i przed nami - to my będziemy ją uczyć mówić, nazywać rzeczy; to my będziemy odpowiadać na zadawane przez nią pytania o słoneczku, kotku, biedronce i to my będziemy jedynymi tak oddanymi towarzyszami odkrywania przez nią świata. Zapraszamy więc do oglądania galerii coraz to nowych buź, minek i uśmiechów Martusi Julii. |