Martusia - 24.05.2005 - 21.40
Martusi buzie, minki
i uśmiechy





Martusia w Mikolesce
2008.07.06


Dolomity z tatą
2008.05.27


Martusia w Cieszowej
2007.06.09


Martusia w domu
2007.03.18


Martusia maluje
2007.01.07


Martusia w Mikolesce
2006.07.09


Martusia w Cieszowej
2006.06.15


Martusia w marcowym słoneczku
2006.03.19


Martusia w marcu
2006.03.02


Martusia się wspina
2006.02.23


Martusia stoi
2006.02.20


Martusia w styczniu
2006.01.22


Martusia się bawi
2006.01.08


Martusia po kąpieli
2006.01.08


Martusia i kubek-niekapek
2005.12.11


Martusia na spacerze
2005.12.04


Martusia i kaczuchy
2005.12.03


Martusiowe ubranka
2005.12.03


Martusiowy deser
2005.11.20


Martusia siedzi
2005.11.05


Martusia na macie
2005.10.23


Martusia się kąpie
2005.10.02


Martusia w Cieszowej
2005.09.25


Martusia ćwiczy
2005.08.08


Martusia się kąpie
2005.08.06


Martusia w Cieszowej
2005.08.01


Test nosidełka
2005.07.31


Martusia w domu
2005.07.22



Martusia


Martusia od dnia narodzin ma "przypięte" do swojej buzi fantastyczne minki. Jedną z pierwszych, którą zauważyliśmy już w pierwszej dobie jej życia, kiedy leżała jeszcze w inkubatorku, był uśmiech. Uśmiechała się od samego początku, od pierwszych chwil swego życia. Podobało jej się - wreszcie zobaczyła jak wyglądają Mamusia i Tatuś, poczuła ich zapachy, usłyszała głosy... Wreszcie ktoś ją mocno przytulił i obdarzył tysiącem pocałunków; zaśpiewał kołysankę do uszka, a nie tylko przez brzuszek.
Od drugiej doby, kiedy cały czas była w ramionach Mamy, była wprost wniebowzięta - smacznie spałyśmy sobie w moim łóżeczku, opowiadałam jej o nas, o naszym domku.
A ile radości dawały jej codzienne, długie wizyty Tatusia - wędrowała wtedy w jego ramiona i słuchała jego opowieści. Minki, jakie wtedy robiła, były jedyne w swoim rodzaju - wyrażały zainteresowanie, tak jakby chciała powiedzieć: "Mamusiu, Tatusiu - chcę wiedzieć jeszcze więcej, jakie to wszystko ciekawe".
Tak więc Martusia jest Stokrotką uśmiechniętą, jest też Stokrotką ciekawą i zainteresowaną. Jaka jest jeszcze? Czasami jest też zmęczona, głodna, znudzona przebywaniem w jednym miejscu; czasami boli ją brzuszek i wtedy płacze. To są najtrudniejsze z jej minek... szczególnie dla nas - dwoimy się i troimy żeby jej pomóc. Jednak musimy się pochwalić, że jesteśmy coraz lepsi w odróżnianiu płaczów naszej córeczki - tutaj ukłon w stronę Tracy Hogg i napisanej przez nią książki "Język niemowląt" (gorąco polecamy wszystkim obecnym i przyszłym mamusiom i tatusiom maluszków). Ale jeśli coś fajnego może być w tych płaczących grymasach naszego szkrabka, to na pewno tzw. "podkówka" - słodka minka zmęczonego płaczem dzidziusia.
Martusia jest też malutkim śpioszkiem - ślicznie ziewa, mrużąc wtedy swoje duże, niebieskie oczka i pocierając po buzi rączkami. A gdy już zaśnie, usteczka często układają się jej jakby do uśmiechu - na pewno śni wtedy pięknie.
Martusia również...(dużo by pisać) - każdego dnia poznajemy buzie, minki i uśmiechy naszej córeczki. Za dwa dni kończy dwa miesiące więc to dopiero początek tej wielkiej przygody. Nie możemy się już doczekać kolejnych rozdziałów tej fascynującej książki o naszym wspólnym życiu - przecież wszystko to, co najpiękniejsze jeszcze przed nią i przed nami - to my będziemy ją uczyć mówić, nazywać rzeczy; to my będziemy odpowiadać na zadawane przez nią pytania o słoneczku, kotku, biedronce i to my będziemy jedynymi tak oddanymi towarzyszami odkrywania przez nią świata.
Zapraszamy więc do oglądania galerii coraz to nowych buź, minek i uśmiechów Martusi Julii.




  :: Strona główna :: :: Martusia :: :: Fotografie :: :: Podróże :: :: Mapa :: :: Własny kąt :: :: Projekty :: :: Wsparcie :: :: Księga gości :: :: My :: :: Kontakt ::
|| © 2004-2008 Autorzy pokluda .  net || Mapa serwisu ||