i uśmiechy 2010.02.09 2009.04.26 2008.07.06 2008.05.27 2007.06.09 2007.03.18 2007.01.07 2006.07.09 2006.06.15 2006.03.19 2006.03.02 2006.02.23 2006.02.20 2006.01.22 2006.01.08 2006.01.08 2005.12.11 2005.12.04 2005.12.03 2005.12.03 2005.11.20 2005.11.05 2005.10.23 2005.10.02 2005.09.25 2005.08.08 2005.08.06 2005.08.01 2005.07.31 2005.07.22 Martusia |
Martusia od dnia narodzin ma "przypięte" do swojej buzi fantastyczne minki. Jedną z pierwszych, którą zauważyliśmy już w pierwszej dobie jej życia, kiedy leżała jeszcze w inkubatorku, był uśmiech. Uśmiechała się od samego początku, od pierwszych chwil swego życia. Podobało jej się - wreszcie zobaczyła jak wyglądają Mamusia i Tatuś, poczuła ich zapachy, usłyszała głosy... Wreszcie ktoś ją mocno przytulił i obdarzył tysiącem pocałunków; zaśpiewał kołysankę do uszka, a nie tylko przez brzuszek.
Od drugiej doby, kiedy cały czas była w ramionach Mamy, była wprost wniebowzięta - smacznie spałyśmy sobie w moim łóżeczku, opowiadałam jej o nas, o naszym domku. A ile radości dawały jej codzienne, długie wizyty Tatusia - wędrowała wtedy w jego ramiona i słuchała jego opowieści. Minki, jakie wtedy robiła, były jedyne w swoim rodzaju - wyrażały zainteresowanie, tak jakby chciała powiedzieć: "Mamusiu, Tatusiu - chcę wiedzieć jeszcze więcej, jakie to wszystko ciekawe". Tak więc Martusia jest Stokrotką uśmiechniętą, jest też Stokrotką ciekawą i zainteresowaną. Jaka jest jeszcze? Czasami jest też zmęczona, głodna, znudzona przebywaniem w jednym miejscu; czasami boli ją brzuszek i wtedy płacze. To są najtrudniejsze z jej minek... szczególnie dla nas - dwoimy się i troimy żeby jej pomóc. Jednak musimy się pochwalić, że jesteśmy coraz lepsi w odróżnianiu płaczów naszej córeczki - tutaj ukłon w stronę Tracy Hogg i napisanej przez nią książki "Język niemowląt" (gorąco polecamy wszystkim obecnym i przyszłym mamusiom i tatusiom maluszków). Ale jeśli coś fajnego może być w tych płaczących grymasach naszego szkrabka, to na pewno tzw. "podkówka" - słodka minka zmęczonego płaczem dzidziusia. Martusia jest też malutkim śpioszkiem - ślicznie ziewa, mrużąc wtedy swoje duże, niebieskie oczka i pocierając po buzi rączkami. A gdy już zaśnie, usteczka często układają się jej jakby do uśmiechu - na pewno śni wtedy pięknie. Martusia również...(dużo by pisać) - każdego dnia poznajemy buzie, minki i uśmiechy naszej córeczki. Za dwa dni kończy dwa miesiące więc to dopiero początek tej wielkiej przygody. Nie możemy się już doczekać kolejnych rozdziałów tej fascynującej książki o naszym wspólnym życiu - przecież wszystko to, co najpiękniejsze jeszcze przed nią i przed nami - to my będziemy ją uczyć mówić, nazywać rzeczy; to my będziemy odpowiadać na zadawane przez nią pytania o słoneczku, kotku, biedronce i to my będziemy jedynymi tak oddanymi towarzyszami odkrywania przez nią świata. Zapraszamy więc do oglądania galerii coraz to nowych buź, minek i uśmiechów Martusi Julii. |